U bocianów już przedszkole ...
Jeżdżąc po okolicy przyglądam się bocianim gniazdom i widzę, że sytuacja zmienia się tam naprawdę w błyskawicznym tempie! Parę dni temu pokazały się małe łebki, a wczoraj widziałam już spore bocianiątka stojące na nogach i rozprostowujące skrzydła! Jeszcze chwila i wyruszą z rodzicami na łąki, w poszukiwaniu jedzenia.
Ptasich przedszkolaków pojawiło się w okolicy całe mnóstwo.
Codziennie obserwujemy wesołą i hałaśliwą rodzinkę mazurków, która kręci się wokół naszej werandy. Pewnie to lęg z naszej potrójnej budki, bo jakiś czas temu widywaliśmy urządzającą się w niej parkę. Teraz jest ich aż pięcioro, choć czasem młodziaków widać więcej, ale może to przylatuje kuzynostwo z sąsiedztwa. W każdym razie gang wróbli od rana do wieczora uwija się po okolicy, ze szczególnym uwzględnieniem karmników, w których zawsze ptaki mają u nas ziarno i wodę.
Młodziaki, prawdę mówiąc, całkiem dobrze dają sobie radę z samodzielnym jedzeniem, ale kiedy obok są rodzice, nagabują ich furkocząc skrzydełkami i otwierając znacząco dziobki. Jak widać, trudno im się oprzeć ...
.JPG)
.JPG)
Przyglądamy im się z ogromną przyjemnością, tym większą, że prawie wcale się nas nie boją. Inne ptaszki są nieco bardziej strachliwe, ale i one korzystają z przedszkolnej stołówki.
To młoda zięba, przezwana przez nas Ziębulem. Ziębul przyleciał kiedyś na chwilkę żeby zbadać sprawę jedzonka w karmniku, trochę się nas na początku wystraszył, ale następnego dnia był znowu. I tak od tygodnia, codziennie pasie sobie ziębulowy brzuszek ziarenkami słonecznika.
Czasem widujemy też tatę ziębę, ale on nie zalatuje do stołówki. Pewnie woli łapać komary. Oby!
Codzienne odwiedzają nas też młode dzwońce.
Mimo dzwońcowego, zadziornego charakterku, na ogół nie mają problemów z współdzieleniem stołówki z mazurkami:
ale już próba wspólnego biesiadowania trzech gatunków skończyła się małą awanturką.
A tu taka śmieszna fotka najeżonego dzwońca ;)
Niedawno poznaliśmy również przedszkolaka pliszki. Najpierw zaczęło przylatywać do nas któreś z rodziców:
Duże pliszki nie zaszczycają jednak swą obecnością przedszkolnego karmnika, wyraźnie wolą robaczki. Któregoś razu widziałam pana, albo panią pliszkową z dziobem pełnym owadów. Wyglądał jakby wracał z zakupów! Później zobaczyłam też młodego pliszaka, którego normalnie nie umiałabym pewnie tak łatwo zindentyfikować, ale zdradziło go charakterystyczne podrygiwanie ogonkiem,
oraz czujna obecność w pobliżu jednego z rodziców.
Ciekawski pliszak przyleciał do nas na taras tego samego dnia, a ja oczywiście nie mogłam się powstrzymać od pstrykania, zwłaszcza że siedział przez dłuższą chwilę, przyglądając się nam i mizdrząc.
Poniżej widać jak mały pliszak podrygiwał ogonkiem, co jest bardzo dla tych ptaszków charakterystyczne:
a tak mały pliszak się mizdrzył, oj było na co popatrzeć! 😃
Nie da się ukryć, że mamy frajdy co nie miara, mogąc oglądać te wszystkie ptaki, w dodatku na własnej werandzie, przy śniadaniu czy przy kawie.
A tym z Was, którym wydaje się, że nic innego nie robię, tylko całymi dniami gapię się na ptaszki i pstrykam im fotki, chciałam powiedzieć że to wierutna bzdura, bo jeszcze przecież roślinki fotografuję!
Jaka pyszna musi być kawa z takimi widokami
OdpowiedzUsuńNajpyszniejsza!
UsuńAle ze troje dzieci u panstwa Bocianostwa? Nonono. U mnie tez zmiany z dnia na dzien - pare dni temu wrobelkowy rodzic spod dachu sasiadki rugal slubnego i goscia od rynien. Na samym rogu dachu. Popodgladalismy i w sumie prawie caly czas jakis dorosly ptaszek pilnowal gniazda (dobrze schowane, pustulka ni inna sroka nie wlamie sie), a od chyba dwoch dni widze juz dzieci w karmniku - okrutnie rozczochrane, chyba gubia dzieciecy puszek powoli - i oczywiscie czekaja az mama-tata nakarmia, no bo ja jestem jeszcze taaakaaaa mala! Bezczelne smarkacze!!! Czy Ty masz czas na inne rzeczy? Bo ptaszki mozna podgladac praktycznie caly dzien......
OdpowiedzUsuńNo, kurczę, nie mam właśnie ...
UsuńTak myslalam... hrehreh
OdpowiedzUsuń