Pewnie znacie taki mem "chodzący" po necie, z dopasowanymi do różnych okoliczności tekścikami. Mnie śmieszy tylko ta wersja, ale za to do łez:
Nie muszę już chyba dodawać, że mam tak samo ...
Ogrodowego bakcyla złapałam we wczesnej młodości, zaraziła mnie nim moja Przyjaciółka. Nie był to bakcyl co prawda stricte ogrodowy, bo hodowałyśmy kaktusy i inne sukulenty na parapecie w mieszkaniu, no ale od czegoś trzeba zacząć. Ode mnie zaraził się z kolei mój Szanowny Małżonek i wpadliśmy po same uszy w zbieranie kaktusów. Jeździliśmy na wystawy, wysiewaliśmy je też z nasion. W którymś momencie postanowiliśmy skatalogować je wszystkie i doliczyliśmy się ponad 200 gatunków! Oprócz nich były też inne rośliny domowe, bo wiadomo, że taki fijoł się rozwija w tempie geometrycznym. Dodam, że mieszkaliśmy z trójką dzieci w dwupokojowym mieszkaniu. Były tam dwa balkony, na których kaktusy zażywały kąpieli słonecznych od maja do października, no i mieliśmy do naszej dyspozycji korytarz z dwoma wielkimi oknami. Cały ten korytarz zastawiony był naszymi roślinami.
Niestety nie mam wielu zdjęć, uchowała się jedna jedyna fotka "werandowania" kaktusów na balkonie,
oraz kilka zdjęć z naszego zielonego korytarza.
Potem przeprowadziliśmy się razem z naszymi roślinami do dużego domu pod Warszawą (wyobrażacie sobie tę przeprowadzkę?), w którym było aż kilkanaście okien, a więc i kilkanaście parapetów, a do werandowania roślinek duży taras.
Eh, to były czasy prawdziwej parapetowej prosperity, kiedy nie było trzeba się przejmować brakiem wolnego miejsca na rośliny... Inaczej niż teraz, kiedy mamy w naszym rojstowym domku tylko 6 niedużych parapetów, i tylko dwa z nich są odpowiednio doświetlone. Musieliśmy oddać (na szczęście w bardzo dobre ręce!) dużą część naszych domowych roślinek (ale i tak nam sporo zostało... ;)
Mieszkając w domu pod Warszawą miałam też okazję rozwinąć bakcyla ogrodowego, bo wreszcie miałam własny ogródeczek, choć nieduży, to jednak trochę miejsca w nim było.
Kilkanaście lat prób i błędów, oraz ogrodniczych wzlotów i upadków pozwoliło mi utwierdzić się w przekonaniu, że ogród to moja pasja (jeszcze jedna!). Zamarzył mi się większy...
No i mam! Mam wreszcie naprawdę spory ogród, w większości będący łąką do zagospodarowania, mam dużo wolnego czasu, mam ogromne pokłady chęci i trochę jeszcze sił, więc czegóż tu można więcej chcieć?
No jak to czego? Roślinek!
Kurczę, te niektóre memy są naprawdę trafne ... 😂
No nie da się ukryć, że taka właśnie jestem. Chciałabym mieć wszystko! Na pasku zakładek w przeglądarce mam taki katalog "Rośliny jakie chcę", no i lista ich jest baaaaardzo długa... Na szczęście co jakiś czas mogę coś z tej listy skreślić, ale chyba częściej zdarza mi się dodawać tam nową zakładkę!
Jedynie w ubiegłym roku, naszym roku przeprowadzkowym, udało mi się (no prawie) zachować wstrzemięźliwość w nabywaniu nowych kwiatków. Miałam bowiem w planach przeprowadzić cały mój mały ogródek do tego nowego i wiedziałam że nie poradzę sobie z posadzeniem i dopilnowaniem i starych i nowych roślin. Uległam pokusie tylko jeden jedyny raz, w gdy w dyskontowym sklepie trafiłam na wysyp hortensji. No wiadomo, że hortensji nigdy nie ma w ogrodzie za dużo... Sześć kupiłam. Sześć różnych odmian. Wszystkie jakie były. W ogrodzie już miałam co najmniej drugie tyle. Każda inna. No, nie da się ukryć, mam fioła na punkcie hortensji. Na puncie ciemierników też. I na punkcie host zwanych funkiami. No i na paru innych punktach niestety. Kocham kaliny i berberysy. I tawuły. I lilie. I tulipany. I hiacynty. I wszystko kocham, no!
Cieszę się że mam tu tyle wolnego miejsca i tak dużo do zrobienia. To robota na wiele sezonów, choć chciałoby się mieć od razu piękny i zadbany ogród, to wiadomo, że tak się nie da. Ale tym lepiej, bo nudzić się nigdy nie będę!
Tak właśnie wygląda mój łąkowy, bardzo naturalny ogród.
A tu skończony płotek przy tzw. alei, jedynej w miarę (!) ogarniętej rabacie bylinowej :)
A tak rozkwitł dwa dni temu pierwszy rododendron. No i jak tu ich nie lubić ? Więc rododendrony też lubię! Ale kolekcjonować ich nie zamierzam. Póki co...

.jpg)






.jpg)



Brak komentarzy:
Prześlij komentarz