Jak widać, nasz sąsiad kwiczoł lubi również zmrożone jabłuszka ;)
Na deser postanowił skosztować owoców ognika, który rośnie przy werandzie.
Ptaszyna z niego nader fotogeniczna, prawda? A wszystkie te zdjęcia robione przez okno ;P
Obiecałam sobie posadzić więcej krzewów z owocami, które zimą mogłyby służyć ptakom za stołówkę. Bo co to będzie jak sąsiad rodzinę tu sprowadzi? Podobno bywają ich całkiem liczne stada! Nasz na razie wygląda na samotnika, ale nigdy nic nie wiadomo.
Mamy rokitniki, ale niedawno posadzone i jeszcze nie owocują, mieliśmy piękny wielki krzew czarnego bzu, ale niestety poległ przy wymianie dachu, bo rósł tuż obok budynku gospodarczego i przeszkadzał panom dachowcom. Nie było mnie wtedy na wsi, na ich szczęście. Mam nadzieję że może jednak odrośnie, bo puścił małą gałązkę z ziemi, tylko ładnych parę latek przyjdzie na to poczekać. Dosadzimy też na pewno jarzębiny i głogi, no i moje ulubione berberysy. Miejsce w ogrodzie jest, więc można poszaleć :)
Jeszcze jeden fotogeniczny ptaszek nas odwiedza dość często, ale ten nie stołuje się ani w karmniku, ani na owocowych krzewach. To dzierzba srokosz.
Do karmników przylatują głównie sikory i mazurki. Właściwie od rana do wieczora ich pełno. Lubię patrzeć jak się uwijają, trudniej złapać którąś w obiektywie.
Nie mogę się doczekać wizyty gila, wiem, że mieszkają tu gdzieś blisko, bo raz odwiedziła nas pani gilowa. Niestety chciała wejść przez zamknięte okno, więc musiałam ją złapać i zaaresztować na parę chwil, żeby doszła do siebie.
Na szczęście nie potłukła się mocno, więc mogłam ją szybko wypuścić, ale martwią mnie te moje okna, bo to już drugi ptak w ostatnim czasie chciał przez nie przelecieć. Planowałam zamontować żaluzje, ale prawdę mówiąc szkoda mi światła i tego naszego pięknego widoku. Ostatni pomysł to dzwonki wietrzne, w najbliższym czasie postaram się powiesić jakieś takie dyndadła i mam nadzieje że skutecznie odstraszą potencjalnych ptasich samobójców...
A co do wizyty państwa gilów w naszym karmniku, to troszkę się obawiam, że może pani gilowej się nie spodobało u nas i prędko nie wróci... No chyba że porządnie zgłodnieje. Muszę dodać do ziarenek trochę owoców jarzębiny czy innych jagódek, może ją zachęcę.















.jpg)
Masz okna "na przestrzał"? Jeśli tak, będą się w to okno pchać, bo widzą drugą stronę i myślą, że przelecą. Jakaś naklejka powinna pomóc, a nie zasłoni świata.
OdpowiedzUsuńNie wiem dlaczego nie ma u mnie kwiczołów - szkoda. Były w dużych ilościach na TAMTYM gumnie. Ciekawostka taka, bo to przecież nie aż tak daleko, też Wielkopolska. Są za to dzięcioły zielone i mysikróliki - rozczulające drobiny! Muszę przeganiać krogulce, niestety. Siada taki na gałęzi i udaje gołębia, ale nie ze mną te numery...
Oo, to dzielna jesteś z tymi krogulcami! Nie ukrywam, że trochę się obawiam, że drapieżcy też zwrócą uwagę na naszą stołówkę i jej bywalców. Myślę że bardziej niż okna na przestrzał te biedne ptaszyny nabierają się na nasze domowe kwiatki na parapecie. Bo nie wierzę, żeby okna były aż tak czyste, a nawet wręcz przeciwnie...
UsuńA wiedziałaś, że sikorki to nie lada spryciule? Jeśli nie może się dopchać do karmnika, wydaje dźwięk, który innym ptakom mówi: uwaga, niebezpieczeństwo! Ptaki uciekają, a sikoreczka opycha się do wypęku.
OdpowiedzUsuńHehe, a to łobuzy :) Faktycznie są z nich niezłe numerki, posiekały nam poduszki na krzesłach na werandzie, wydłubując nie wiadomo po co im potrzebne o tej porze roku ścinki gąbek i innych pakułów. A my obwinialiśmy o to boguduchawinne myszy, dopóki nie przyłapaliśmy tych żółtych łachudrów na gorącym uczynku!
Usuń